Turystyka uzdrowiskowa

Od Kołobrzegu do Szczawnicy- reporterskie oceny

   Polacy coraz częściej korzystają z kilkudniowego pobytu relaksacyjno- regeneracyjnego, jakie oferują im sanatoria i hotele SPA.

Te krótkie wypady na odpoczynek i mini kuracje stały się szczególnie modne w czasach pandemii.Korzyści osiągają obie strony. Goście mogą wypocząć wraz z rodziną w warunkach zapewniających bezpieczeństwo sanitarne przez dowolnie wybraną ilość dni lub skorzystać ze specjalnych pakietów regeneracyjnych sprzedawanych zazwyczaj na okres tygodnia lub 10 dni wraz zabiegami zalecanymi przez miejscowych lekarzy.  Tygodniowe pakiety są zazwyczaj tańsze niż sam pobyt hotelowy, co powoduje większą ich atrakcyjność zwłaszcza dla osób, które mogą sobie pozwolić na kilkudniowe oderwanie się od pracy czy zajęć domowych. Sanatoria odnoszą zaś korzyść z tego, że zyskują środki na pokrycie części utrzymania obiektu i ograniczają do minimum zwolnienia personelu w czasie trwania pandemii.

Postanowiliśmy sprawdzić jak w tych nowej, trudnej sytuacji radzą sobie właściciele lub zarządcy kilku obiektów, jakie stworzyli warunki i co proponują klientom. Od razu dodajmy- nasza reporterska” inspekcja” była całkowicie anonimowa. Podczas rozmów z personelem i gośćmi nie informowaliśmy nikogo o tym, iż jesteśmy dziennikarzami i zbieramy materiał do publikacji.

 W sanatorium” Muszelka Kołobrzegu, jako osoby prywatne zamówiliśmy przez Internet najtańsze, tygodniowe pakiety zdrowotne dla 4 osób, a w sanatorium „Budowlani” w Szczawnicy, zjawiliśmy się bez uprzedniego zgłoszenia wykupując 2 miejsca hotelowe na jedną dobę z możliwością przedłużenia na dalsze dni. 

                  Plusy i minusy

Naszą relacje rozpoczynamy od pobytu w drugiej dekadzie marca br kołobrzeskiej „Muszelce”. Pakiet zdrowotny kosztował od osoby 910 zł.(tutaj PLUS) Do tego dochodzi opłata klimatyczna -4, 50zł od osoby za dobę(niestety włodarze miasta nie chcą obniżyć tego miejskiego podatku nawet na okres zimy) oraz opłata za parking samochodu - stanowczo wygórowana i bez uzasadnienia poza sezonem letnim pobierana przez administrację sanatorium – 25 zł za dobę! Za wysokość tych dwóch ostatnich opłat – stawiamy MINUS.

 Przepisy wymogów sanitarnych w czasie pandemii wyraźnie widoczne, obowiązek noszenia maseczek w całym obiekcie przestrzegany. Niestety, nie zawsze przez kelnerki roznoszące potrawy. Środki do dezynfekcji rąk widoczne i dostępne zarówno w recepcji, stołówce, przy windzie oraz w cały zespole usług fizjoterapeutycznych.

Ilość i jakość zleconych przez lekarzy zabiegów na okres tygodnia zadowoli każdego nawet najbardziej wymagającego kuracjusza. Okłady borowinowe, masaże-  w wielu sanatoriach  skąpo wydzielane nawet dla pełnopłatnych pacjentów- tutaj, zdaniem naszych rozmówców,  nie były przedmiotem niepotrzebnych  utarczek pacjentów z lekarzami. Bogata oferta zabiegów plus życzliwość personelu to kolejny PLUS dla „Muszelki.’

Sanatorium ma własny basen z wodą solankową dostępny dla wszystkich. W okresie pandemii- zapisywano chętnych z dnia na dzień na określoną godzinę tworząc kilkuosobowe grupy, które przez godzinę mogły swobodnie zażywać pływania, jacuzzi, czy korzystać z sauny.  Zapisujemy kolejny PLUS.

 Posiłki to oddzielny temat.Zgodnie z zaleceniami sanitarnymi-stołówka przygotowana była do zachowania odpowiedniej odległości między stolikami. A ponieważ na naszym turnusie osób było mniej niż przewidują normy – mieliśmy zapewniony pełen luz..Dodajmy pacjenci ze skierowaniami NFZ jedli w oddzielnych kilkuosobowych salach.

Wyżywienie –„pięta Achillesowa” wielu sanatorium - w „Muszelce” zasłużyło na uznanie. Różnorodność, obfitość i smak - te cechy najlepiej oddają starania personelu, aby dogodzić wypoczywającym i kuracjuszom.  W jadłospisie dużo pracochłonnych potraw- różnorodnych sałatek, galaretek, galantyn, ciast, ręcznie robionych pierogów, placków, a nawet pyzy z mięsem- dania rzadko w sanatoriach spotykane. Z prawdziwą przyjemnością dajemy „Muszelce” kolejnego PLUSA.

W marcu pokoje były już odnowione czyste wyposażone lodówki i udostępniane bezpłatnie sejfy. W reżimie sanitarnym tylko dla kuracjuszy działała także kawiarnia.I dobrze-, bo było to jedyne miejsce w mieście gdzie pod dachem serwowano dobrą kawę i ciasto. Słowem „ Muszelka” w trudnym czasie – dobrze zdała egzamin.

 

  Z nad morza przenosimy się w góry. Szczawnica w pierwszych dniach maja 2021 r. w drugim roku epidemii Covid 19.Z rozmów z miejscowymi dowiadujemy się, że miasto i uzdrowisko ożywia się tylko w weekendy wówczas przed restauracjami i budkami oferującymi dania na wynos istne oblężenie, a przyjezdni okupują każdy wolny kawałek placu, czy stojące wzdłuż ulicy samochody, aby zjeść kupiony posiłek. Głupota naszych przepisów i decydentów otwierających hotele przy utrzymaniu zamkniętych restauracji w majowy weekend, kiedy wiadomo, że Polacy ruszą masowo z miasta- jest godna politowania. Skazuje się ludzi na spożywanie posiłków w kurzu ulicznym, w warunkach sanitarnych urągających wszelkiej krytyce. W  niedzielę po południu czasie rusza także powrotna fala jadących do domu. W Szczawnicy dominują auta z rejestracja, śląską, krakowską, kielecką, warszawską. Chodniki pełne tych, którzy wybrali się na ostatni spacer przed powrotem do domu i tych, którzy wykorzystują każdy wolny skrawek chodnika lub skweru, aby rozłożyć swe stragany.Dominują regionalne pamiątki- tradycyjne zresztą straszące od lat- maskotki ze skóry, wełny, a nawet bursztynu (!)Niestety coraz więcej też chińskiej tandety. Jechać w Pieniny by kupić produkt Made in China- to już przesada. W niedziele czynny jest wyciąg krzesełkowy na Palenice, tyle tylko, że kolejka jest stosunkowo długa, więc przekładamy wyjazd na Palenice na poniedziałek. W poniedziałek czeka nas zawód - wyciąg nie czynny.

 

Na  obiad  zapraszamy na… chodnik

  Na nocleg wybieramy sanatorium „Budowlani”.W recepcji pytamy o wolne miejsce na jedną noc z możliwością ewentualnego przedłużenia. Miłe panie w recepcji proponują albo miejsce w Hotelu „Budowlani „SPA, albo w sanatorium. Wybieramy –pokój w sanatorium nieco tańszy, ale naprawdę dobrym standardzie.135 Zł za dobę od osoby ze śniadaniem. Informują nas o bezpłatnym basenie, jacuzzi. Co ważne – cena za parking jest w granicach przyzwoitości, nie 25 a 5 zł za dobę? PLUS.

Wyboru jednej nocy dokonaliśmy celowo-, bo wiemy, że jednodobowi goście nie są zbyt mile widziani i często po prostu zbywani. Tutaj spotkaliśmy się  z pełną życzliwością. Panie z recepcji „Budowlanych” zasłużyły na PLUS

 Dostajemy pokój na trzecim piętrze z nasłonecznionym od wczesnego rana balkonem gdzie do godz.11 z małym naddatkiem będziemy korzystać z kąpieli słonecznej. Kolejny PLUS za przedłużenie godziny zakończenia doby hotelowej. W sanatoriach i hotelach zazwyczaj kończy się ona o 10 rano oraz za to, o czym zazwyczaj zapominają administratorzy budynków: wystarczająca ilość dobrych wieszaków w szafie, i wieszaczków w łazience. Niby drobiazg, a przecież uciążliwy pokój czysty, schludny, tapczaniki wygodne niewygniecione. Zanim wyjechaliśmy na piętro raz jeszcze odkażono podłogę w pokoju, łazienkę, klamki itp. Dodajmy jeszcze, że przed windą na każdym piętrze płyn odkażający, w holu i na korytarzach także. W obszernej kabinie windy może jechać tylko dwie obce osoby. Sprawdziliśmy – zasady te są starannie przestrzegane.

 Śniadania wydawane są od 8 do 10 w obszernej jadalni i tu kolejna niespodzianka- szwedzki bufet.Ten sposób serwowania posiłków zaniknął w okresie pandemii. Tutaj na szczęście – poradzono sobie z przepisami sanitarnymi w prosty sposób. Przed wejściem do sali obowiązkowe odkażanie rąk i… nałożenie jednorazowych rękawiczek. Do stołów z jedzeniem podchodzimy w maseczkach, które zdejmujemy dopiero bezpośrednio przed konsumpcją. Jeśli chcemy powtórnie podejść do stolika z jedzeniem czy napojami musimy znowu założyć maseczkę i rękawiczki. I tak za każdym razem.Nie dotykamy swoimi rękami sztućców służących do nakładania jedzenia z wystawionych półmisków, chleba, filiżanek, szklanek itp. Przestrzegania tych obowiązujących wszystkich reguł, dyskretnie pilnuje personel. Czysto, higienicznie, bezpiecznie. Można?  Jak widać można?   Duży PLUS!

Śniadanie w „Budowlanych” w Szczawnicy- jest naprawdę znakomite i zadowoli najwybredniejszych smakoszy. Oczywiście homarów tu się nie podaje, ale naliczyłem 5 rodzajów potraw na ciepło i wiele bardzo smakowitych sałatek, przyprawionych serków, wędlin, których smak czuję jeszcze do dzisiaj j, rolad, galaretek, kilka gatunków pieczywa, a na deser znakomite ciasta, torty, owoce, jogurty, soki musy itp. I kawa – dobrej, jakości słowem, niczym w hotelu dobrej klasy Nie dziwcie się, więc, że do śniadania zniszczyłem aż …pięć par jednorazowych rękawiczek. Za organizację szwedzkiego stołu oraz jakość potraw i napojów – duży PLUS zespołowi gastronomicznej części sanatorium i hotelu.

 Z ulotek i broszur, które pobraliśmy ze stojaków w recepcji dowiedzieliśmy się księże „Budowlani mają w swej ofercie także pakiety na 7, 10 i 14 dniowe pobyty kuracyjne i regeneracyjne w różnych terminach i cenach z pokaźnym katalogiem zabiegów zlecanych przez lekarza sanatoryjnego.

                                      ***

 Te dwa przykłady z odległych od siebie regionów kraju świadczą o tym, że właściciele i administratorzy tych sanatoriów nie poddali się kryzysowi branży, jaką spowodowała pandemia i dołożyli starań no i oczywiście środków, aby wyjść obronną ręką z trudnej sytuacji.  Czy tak jest wszędzie? Zapewne nie, a na to złożyło się wiele przyczyn. Będziemy nadal prowadzić naszą reporterską „inspekcję” i obiektywnie informować naszych Czytelników o jej wynikach. Kto zechce skorzysta-, kto nie wierzy niech się przekona? W każdym bądź razie zachęcamy wszystkich do poszukiwania ciekawych ofert w naszych sanatoriach- jednakże bez nie radzimy korzystać z usług pośredników, lecz poszukiwać bezpośrednio na stronach internetowych poszczególnych sanatoriów i ośrodków.

  Leszek Wyrwicz

  Tomasz Porębski